Jak moje rodzicielskie frustracje nauczyły mnie marzyć i spełniać marzenia?

Opublikowane przez admin w dniu

Sięgnij PoMoc

Jak moje rodzicielskie frustracje nauczyły mnie marzyć i spełniać marzenia?

Jako doświadczona matka już dwójki Dzieci, miałam po kokardki pieluch, wrzasków, zazdrości między rodzeństwem i utknęłam w tej rodzicielskiej czarnej dziurze. Z mega frustracją z jednej strony, z drugiej strony, jasną świadomością, że sama tego chciałam. Byłam też wdzięczna, że Maluchy są w moim życiu, zaplanowane dokładnie, najpierw miał być chłopiec, potem dziewczynka, różnica 2,5 roku i dokładnie tak się stało.

Jednak utknęłam, wiecznie niewyspana, rozjechana między domem a pracą, z ambicjami zawodowymi, ciągłym rozwojem… Książki, filmy, szkolenia… W tym ciągłym zabieganiu, realizowaniu projektu zwanego codziennością, utknęłam na dziecięcym BO JA CHCĘ, TERAZ, KUP MI i myślę sobie: Co za czasy? Teraz tym „Dzieciorom” to się wydaje, że wszystko mogą mieć, bo notabene wszystko mają!!! … Jak ich wychowywać?

Nie kupowałam kolejnych przedmiotów, bo ile można mieć zabawek w domu? Poza tym, nie mam z tym problemu, żeby nie kupować, szantaż płaczem na mnie nie działał. Jednak byłam zmęczona tym ciągłym kup i tym ciągłym teraz, a już najbardziej byłam zmęczona tą genialną koncentracją dziecka na „tu i teraz”, i tylko na sobie!

W końcu dotarło do mnie, że genialne to jest: TU-TERAZ-JA i mój syn w „tu-teraz-ja” miał jakąś tam zabawkę, a ja stwierdziłam, że mnie się przecież też coś od życia należy i ja też mogę mieć swoje „TU-TERAZ-JA” i tak stworzyłam projekt: „Bilet do Tajlandii”.

Jak mój Syn krzyczał, że On chce coś, to ja tupałam i się darłam (bardziej śmiałam), że chcę bilet do Tajlandii, a Adaś wtedy przystawał i mówił: „dobrze, to masz ten bilet” i następnie lecieliśmy samolotem do Tajlandii.

Na tamten czas chciałam mu pokazać, że fajnie jest mieć projekt „Tu-Teraz-Ja” i że ja też mam prawo mieć taki swój projekt „Tu-Teraz-Ja”, bo ja też mam swoje potrzeby, a na koniec możemy się fajnie razem pobawić. To się sprawdzało rewelacyjnie.

Później jeszcze zauważyłam, że kolejnym plusem tego projektu jest uczenie Dziecka koncentracji nie na problemie, a na rozwiązaniu. Więc, jak On włączał projekt „Tu-Teraz-Ja” z kolejną zabawką to ja mówiłam: „ok słyszę, że chcesz taki to a taki samochodzik, a powiedz mi jak Ty się nim będziesz bawił? A sam się będziesz bawił? („działanie podprogowe”, bo siostrę już miał i to był trudny temat, więc tutaj przemycałam o dzieleniu). Więc, jak On, się znowu „zakapućkał”, wyczerpał swoje pomysły i znowu jak katarynka, że on to chce, to ja znowu, że chcę bilet do Tajlandii i żeby mi teraz natychmiast dał. Wtedy On ode mnie nauczony, że po coś ten bilet mi jest, pytał po co, no to ja odpowiadałam, że kocham podróże, że tam jest pięknie i ciepło, i że palmy są, a co to palmy? No to kolejny temat do rozmowy i tak poszerzaliśmy nasze perspektywy, ale zawsze tym fikcyjnym samolotem do tej Tajlandii lecieliśmy i ja zawsze bilet od Syna do ręki dostawałam.

Wiecie co jest najfajniejszego w tej historii? Marzenie, które było na tamten czas praktycznie nierealne z wielu względów, realne w tym roku się stało i to na poważnie. W Tajlandii, w tym roku byłam już dwa razy, poza tym, że teraz mieszkamy w Malezji. Moim marzeniem, było również polecieć na Bali, tam też już byliśmy. Tym sposobem zrealizowałam nie tylko te podróże, zrealizowałam i cały czas realizuję swój projekt Family Power, skoczyłam ze spadochronem, skończyłam wymarzone szkolenie, sprzedałam szkołę, którą prowadziłam przez 8 lat i zaczęłam kolejny nowy rozdział życia z wielką odwagą i radością bo w kontakcie ze sobą dzięki mojemu Synowi i Jego naturalnemu projektowi „Tu-Teraz-Ja” naprawdę zrozumiałam, że macierzyństwo nie musi mnie ograniczać, że to czy ja dam sobie przestrzeń, zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Moje marzenia nie muszą kończyć się na byciu mamą, MARZENIA NIE MUSZĄ TEŻ CZEKAĆ, aż moje Dzieci wreszcie dorosną, opuszczą dom, ja może dożyje i wtedy będą realizować swoje plany? Oprócz bycia mamą, mam również prawo do bycia po prostu sobą, która kocha robić wiele innych rzeczy między innymi podróżować, a teraz mogę to robić z tymi, których kocham.

Ciekawa jestem co o tym myślisz i jakie masz marzenia? Czy masz swoją listę marzeń? Jeśli jeszcze nie, to może stworzysz ją jeszcze dziś? To super zabawa, wreszcie pozwolić sobie na marzenia. Czy pamiętasz swoje marzenia z dzieciństwa? W pierwszym artykule z cyklu: Sięgnij PoMoc nawiązywaliśmy kontakt z naszym Wewnętrznym Dzieckiem, jeżeli jeszcze nie odsłuchałaś tej medytacji, to gorąco Cię do tego zachęcam. Dostępne są dwie wersje dla Niej i dla Niego, a więc możesz zaprosić do ciekawego doświadczenia również swojego partnera, przyjaciela lub brata.

Medytacje znajdziesz tu:

http://www.familypower.edu.pl/medytacja-do-pierwszego-artykulu-z-cyklu-siegnij-pomoc-z-family-power/

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *